• 1
  • 1

Pomimo, że wszystkie 3 zaobrączkowane u nas bociany powróciły z migracji, niestety wszystko wskazuje na to, że żaden z nich nie będzie gniazdował w Strzelcach. Jedyny bocian który do tej pory nie powrócił to ubiegłoroczna samica bez obrączek. Z powodu załamania pogody na trasie od Bułgarii do Polski, migracja ostatniej tury lęgowych bocianów spowolniła. Zwykle dolatywały po 20.04. W tym roku przyloty się wydłużą. Być może samica jeszcze doleci, nasze gniazdo może też zasiedlić zupełnie nowa para. Pustych gniazd w okolicy już praktycznie nie ma, więc spóżnione osobniki będą szukały i być może zdecydują się na nasze.

Ubiegłoroczny samiec przestał od kilku dni już do nas przylatywać. Miłą niespodzinkę zrobiła za to para z 2015, która gniazduje w pobliskim Cynkowie. Na drugi dzień po powrocie samicy zrobiła nam odwiedziny - FILM

Dzisiaj, kilka minut po godz. 16 samiec z obrączkami wrócił do Strzelec po 3,5 doby nieobecności. Sfrunął zaraz nad oczko, był bardzo głodny. Po chwili w starym gnieździe bez kamery wylądował drugi bocian. Wnioskując z zachowania samca była to samica. Samiec, gdy już zaspokoił głód frunął na gniazdo lęgowe z kamerą. Gdy samica chciała wylądować przy nim zepchnął ją jakby nie chciał żeby siadła koło niego, ale bez zbytniej agresji. Wylądowała na pobliskim polu. On nie był zbytnio zainteresowany gniazdem, o które tak dbał jeszcze 4 dni temu i po niedługim czasie frunął poza Strzelce w kierunku płd-wsch bez kołowania. Po chwili do gniazda głównego przyfrunęła samica, odpoczęła dłuższy czas na leżąco, po czym o 17.26 poleciała dokładnie w tym samym kierunku co samiec. Wygląda na to, że przez 3 dni dużo się zmieniło i on przyleciał tylko się najeść, a nasze gniazdo niestety już go nie interesuje. Trzeba pamiętać że raczej nie jest to młody osobnik i prawdopodobnie zanim zagnieździł się w Strzelcach w ubiegłym roku, miał już wcześniej inne gniazdo, do którego teraz być może powrócił. Mam przykład takiego zachowania u innego bociana z obrączką, którego odczytałem na gnieździe w 2015 r. Wychował wtedy 2 młode. W 2016 na tym gnieździe były 2 osobniki bez obrączek, a w tym roku znowu odczytałem na nim swojego znajomego sprzed 2 lat.

Co ciekawe, o zmierzchu w naszym gnieździe wylądował bocian bez obrączek i pozostał na nocleg. Po brakach w upierzeniu skrzydła zidentyfikowany jako samica, która była tu wcześniej z samcem. On nie wrócił.

Poniżej obrazujący dzisiejsze zajścia FILM

Taka jest przyroda, nieprzewidywalna ale przez to ciekawa i fascynująca. Mam pewną hipotezę tłumaczącą wszystkie dzisiejsze zdarzenia, jednak aby ją potwierdzić muszę zaczekać kilka dni. Dobrze, że samiec się pokazał, że jest cały i zdrowy. Nam pozostaje czekać na dalszy rozwój zdarzeń. Jeszcze wszystko może się zdarzyć :)

 

 

Nasz samiec zniecierpliwiony zapewne brakiem samicy zaczął kilka dni temu odlatywać poza Strzelce. Wracał po maksymalnie 3 godzinach. Żerował w pobliżu i rozbudowywał gniazdo. Jednak wczoraj parę minut po godzinie 8 odleciał i nie powrócił aż do tej pory. frown

Wieloletnie obserwacje dowodzą, iż nie jest to normalna sytuacja gdy bocian tydzień po przylocie opuszcza swoje gniazdo na 2 dni. Nawet mimo braku samicy. Biorąc pod uwagę to jak po przylocie znosił do gniazda budulec, to że w ubiegłym sezonie bardzo zawzięcie bronił gniazda przed innym samcem i wychował w nim potomstwo oraz że zawsze miał u nas dostatek pożywienia, powinien trzymać się blisko i pilnować gniazda przed potencjalnym konkurentem. W sytuacji gdyby znalazł jednak inne gniazdo, co jest mało prawdopodobne, przez jakiś czas krążyłby między jednym a drugim. a nie zniknął nagle. 

Trudno pogodzić się z myślą, że mógł mu się przydarzyć jakiś nieszczęśliwy wypadek po tym jak przyleciał tysiące kilometrów. Należy jednak brać pod uwagę taki scenariusz...

  5 kwietnia o 12.19 do Strzelec szczęśliwie powrócił po ponad 7 miesiącach międzykontynentalnej tułaczki ubiegłoroczny zaobrączkowany samiec - FILM

Czekamy na samicę.

Samiec z Cynkowa razem z dwójką młodych wyruszył na południe 30.08, samica została jeszcze jedną noc i podążyła ich śladem następnego dnia. Tymczasem ich potomek wychowywany sztucznie w Strzelcach rozpoczął loty dopiero 09.09.

W swoją pierwszą, zapewne samotną podróż wyruszył po 10 dniach- 19.09. Ciekawostką jest że po kolejnych 10 dniach został odczytany cały i zdrowy na Słowacji blisko granicy z Węgrami smile. Kto wie, może to jeszcze nie ostatnie info o nim...

I tak bociani sezon 2016 w Strzelcach dobiegł końca.

 

23.08 nasza samica opuściła Strzelce i odleciała na południe. Samiec po spędzonej samotnie w gnieździe głównym nocy, nie wyfrunął rano na żer jak zwykle. Czekał aż wzrośnie temperatura i pojawią się w powietrzu prądy wznoszące umożliwiające pasywny lot. O 8:17 frunął z gniazda -FILM.  Mimo niskich chmur  zaczął krążyć szukając odpowiedniego noszenia na dużej wysokości- FILM.  Gdy tylko je znalazł, skierował się na południe i jakby żegnając się ze Strzelcami zaklekotał ostatni raz wyginając szyję do tyłu. Zniknął w odddali.

Tymczasem młode ubiegłorocznej pary zaczęły latać. Wczoraj zastałem je samodzielnie żerujące nieopodal gniazda. Są w dobrej kondycji i wygląda na to, że i one zdążą odlecieć w najbliższym czasie.

 

Młody który wychowuje się u nas zaraz po odlocie samca został umieszczony w gnieździe na 5 metrowym słupie, można go oglądać gdyż uruchomiliśmy transmisję z drugiej kamery. Przy odrobinie szczęścia i on powinien jeszcze odlecieć na początku września.

Dzisiaj o 10:15 Glider opuścił Strzelce i rozpoczął jesienną migrację. Rano było pochmurno i nic w jego zachowaniu nie wskazywało, że odleci. Żerował spokojnie nad oczkiem wodnym i latał w zasięgu wzroku. Jednak to co się miało zdarzyć, zdradzało zachowanie kalekiego Maxa. Na codzień spokojny, dzisiaj nerwowo chodził po swoim gnieździe dookoła z wyciągniętą szyją. Skrzydła mu drżały. Kilkakrotnie zeskakiwał z gniazda i nerwowo chodził wzdłuż płotu próbując sforsować siatkę. Oznaczało to, że wkrótce Glider odleci. Za każdym razem, gdy w przeszłości ze Strzelec odlatywał jakiś bocian, Max tak właśnie reagował z dużym wyprzedzeniem. Około godz. 10 niebo rozjaśniło się. Nasz młodzik frunął i zaczął krążyć coraz wyżej. Po chwili dołączyła do niego samica. Przeczuwając, że być może widzę go ostatni raz nakręciłem chwilę telefonem gdy krążył z matką coraz wyżej -FILM. Odleciały razem w kierunku południowym. Po 4 godzinach samica wróciła sama. Samiec przez cały czas był spokojny i przebywał na naszym terenie. Również Max po krótkim czasie się uspokoił. Po powrocie samicy para żerowała razem i nocuje w starym gnieździe bez kamery. Poniżej ostatnie zdjęcie naszego młodzika zrobione pół godziny przed odlotem.

 

30.07 dostaliśmy zgłoszenie z miejscowości Maciejowice w woj. Mazowieckim o młodym bocianie, który nie latał i spacerował po wsi. Następnego dnia udaliśmy się po niego. Okazało się, że nie ma widocznych urazów. Jest prawidłowo rozwinięty, miał tylko bardzo małą masę. Prawdopodobnie wyfrunął z gniazda, nie dał rady wrócić, a na ziemi nie był karmiony przez rodziców.

Po dniu spędzonym u nas i zaspokojeniu głodu zrobił się aktywny. Sądząc po wybarwieniu dzioba jest około 2 tyg. starszy od naszego Glidera. Po 3 dniach intensywnego odżywiania, poczuł się na siłach i nieoczekiwanie wyfrunął do gniazda naszej pary. Samiec zaakceptował przybranego potomka, podobnie jak Glider przybrane rodzeństwo - FILM.   Młode były wielokrotnie karmione przez samca i spędziły razem noc.

Dzisiaj od rana wyfruwały z gniazda i wracały do niego, dopóki nie wylądowała w nim samica. Nowy bocian został brutalnie wypędzony przez nią i odfrunął poza Strzelce  - FILM. Miało to związek z przelatującymi nad naszym gniazdem obcymi bocianami. Został jednak w krótkim czasie zlokalizowany. Obserwacje dowodzą, że umie samodzielnie żerować, fruwa również swobodnie, co nas bardzo cieszy. Jest wystarczająco dojrzały aby sobie poradzić, nawet jeśli ponownie zostanie wypędzony ze Strzelec przez samicę. Trzymanie w zamknięciu lotnego, sprawnego bociana  uniemożliwia mu zdobywanie doświadczeń i doskonalenie umiejętności latania. Dlatego został wypuszczony swobodnie.  

Dzisiaj o 13.30, w 60 dniu życia Glider pierwszy raz wyfrunął z gniazda - FILM

Zaskoczył nas trochę, gdyż dotychczas mało trenował i nie spodziewaliśmy się tak wczesnego wylotu. Okazało się jednak, że lata bardzo sprawnie i lekko, a brak lotek w lewym skrzydle w najmniejszym stopniu mu nie przeszkadza. Zniknął w oddali za drzewami. Nie udało się go znaleźć w kierunku w którym pofrunął. Jednak po 2 godzinach odszukaliśmy go 3 km od gniazda! Pod Czesławicami. Żerował za traktorem na polu z rodzicami jak doświadczony bocian smile 

Przed wieczorem rodzice frunęli na wysoki komin szklarni skąd mogli obserwować potomka jak i gniazdo, wskazali mu kierunek nie tracąc młodego z oczu. Po chwili młody lotnik frunął za nimi, minął jednak komin i gniazdo i poleciał w kierunku zachodnim ginąc za horyzontem. Rodzice tym razem nie polecieli za nim. Wrócili na stare gniazdo na drzewie które jest na wzniesieniu i jest z daleka widoczne. Po około 10 minutach tuż przed  godz. 19 Glider wołany z daleka klekotem matki nadleciał z wysoka nad Strzelce i wylądował z gracją po 5,5 godz. spędzonych poza gniazdem - FILM 

 

Dzisiaj wjechaliśmy do gniazda zeszłorocznej strzeleckiej zaobrączkowanej pary, która w tym roku gniazduje w Cynkowie. Usunęliśmy galęzie które bardzo utrudniały bocianom lądowanie. Tak jak przypuszczaliśmy w gnieździe są 2 młode, które przy tej okazji zostały zaobrączkowane przez obrączkarza. Młode są dobrze odkarmione. Jeden jest większy od wyrzuconego pisklaka, którego wychowujemy w Strzelcach, a drugi taki jak on. Na pierwszym zdjęciu gniazdo przed cięciem, na drugim po.